O tym,że marzenia się spełniają , czyli kącik do nauki dla naszych starszaków.

Zmiana naszego poddasza w jakąś w miarę funkcjonalną przestrzeń to osiągnięcie większe, niż zdobycie najwyższej góry.

Żałuję bardzo, że Jacek Hugo-Bader nie towarzyszył nam w tej przeprawie, bo powstałoby dzieło większe od relacji z Broad Peak. Na szczęście jednak , towarzyszyła nam IKEA – dzięki czemu powstała funkcjonalna strefa do nauki dla chłopców. 

 

Chociaż może troszkę wyolbrzymiam nasza przeprawę z tym remontem… Na pewno jednak,  taka książka, gdyby powstała opowiadałaby o wielkim heroizmie i miłości.

Heroizmie, bo wszystko robiliśmy sami.

I o miłości małżeńskiej (chyba zrobiliśmy ten remont bez ani jednej prawdziwej
awantury), a także miłości do dzieci ( no w końcu, chociaż w teorii, dla nich te pokoje po nocach
remontujemy).

Przede wszystkim jednak, byłaby to opowieść o wielkiej miłości do skandynawskiego
designu i marzeniu o dobrej organizacji przestrzeni.

Gdy projektowałam pokój starszaków ( bo o nim przede wszystkim będzie dzisiejszy wpis), miałam tylko
jeden cel – by stworzyć dobrze zorganizowaną, funkcjonalną i oczywiście piękna strefę do nauki dla
chłopców. To mogło oznaczać tylko jedno. Wielkie zakupy w IKEA.
Myślę, że tu będziemy zgodni – organizację i dobry design IKEA umie, jak nikt inny. I dlatego jest
moim ukochanym sklepem. No dobra. Kłamstwo. Głównie kocham ją dla hot dogów. I dla bistro, gdzie
można zabrać Ryśka i przez trzy godziny pić kawę plotkując z przyjaciółką.

W końcu IKEA to mój drugi dom i spędzam tam długie godziny, właśnie głównie w tym bistro.

 

Ale zacznijmy może od początku .
To znaczy od zakupów do pokoju Tadzia ( 10 lat) i Stasia (9 lat).
W pierwszej kolejności postanowiliśmy zorganizować im kącik do nauki – chociaż uwielbiam wspólne
odrabianie prac domowych przy stole w salonie, to nauczyciele chłopców już niekoniecznie byli
zadowoleni z plam po dżemie i odbitych palców młodszego rodzeństwa, które pojawiały się na ich
pracach za każdym razem :))

Od dawna planowałam na poddasze biurko na całą długość pokoju „pod skosem”.  Jest tam okno dachowe i takie rozwiązanie pozwoli na dobre wykorzystanie niskiej przestrzeni poddasza. Czyli same plusy.
Blat, który zajmuje praktycznie całą przestrzeń jednej ściany, jest miejscem do pracy dla dwójki
chłopców, a ponieważ wspiera się na dwóch komodach z szufladami ALEX, każdy z nich zyskuje swoją
osobistą przestrzeń do przechowywania, za którą musi być odpowiedzialny.

Blaty, blaty, czyli postaw i ustaw wedle własnych potrzeb:)

 

Bardzo lubię te liczne kombinacje blatów i nóg, które pozwalają na kreatywne podejście do tematu
biurka. Możliwość personalizacji przestrzeni do pracy jest nieskończona -– muszę przyznać, że za to
właśnie kocham IKEA. Człowiek wchodzi po biurko, niby prosta sprawa, a potem spędza trzydzieści
godzin analizując, który z dostępnych blatów będzie idealny i jakie dobrać wsporniki 😀

Nam cały proces zajął ciut mniej czasu, gdyż od dwóch lat miałam na Pintereście utworzoną całą tablicę z przykładami takich właśnie biurek DIY z komponentów z IKEA.
Na dwie komody, wsparte po środku koziołkiem, położyliśmy nieco rustykalny blat, który wykonaliśmy ze starych desek podłogowych z salonu. Tak na pamiątkę 😉 Nadało to biurku niepowtarzalnego charakteru ipozwoliło całkowicie spersonalizować wymiar całego mebla. Oczywiście nie musicie takiego blatu robić samodzielnie, wystarczy go kupić w IKEA. Sieć posiada naprawdę szeroki asortyment blatów – od drewnianych (GERTON) po szklany, z przepięknym rysunkiem mapy (TORFINN) czy też z okleiną – występują w bardzo szerokiej gamie kolorystycznej.

 

Ważne, by projektując miejsce do pracy pamiętać o miejscu do przechowywania. Dzieci mają przy biurku
nagromadzone artykuły papiernicze najróżniejszego typu -– od kolorowych kartek po kartony i znaleziska ze spacerów .

My rozwiązaliśmy tę kwestię właśnie dzięki wspomnianym wcześniej komodom-
wspornikom ALEX, oraz dzięki wózkowi RASKOG – jest on dedykowany do kuchni, ale jego
ponadczasowy design sprawia, że świetnie wygląda także w kąciku do pracy. Dzięki kółeczkom można go
w łatwy sposób przemieścić, tak by każdy z chłopców mógł w wygodny sposób korzystać z przyborów
tam umieszczonych.
Wewnątrz szuflad w komodach zastosowałam system idealnie pasujących pojemników GRASIDAN – ich wielkim atutem jest to, że można wyjąć z szuflady całe pudełeczko przyborów, a po skończonej pracy
odłożyć na miejsce -– koniec z wszechobecnymi pojedynczymi akcesoriami na blacie! Zyskujemy więc nie tylko zorganizowaną szufladę, ale i wcielamy w życie wszystkie rady Marie Kondo.

A mając doświadczenie z układaniem przyborów w łazience (to też jest kosmos!) wiem, że pudełeczka sprawdzają się super.

Kolejna istotna sprawa – oświetlenie.

Wydaje mi się, że przez wielu wciąż traktowane z przymrużeniem oka. Ot kupujemy lampkę i ustawiamy na biurku. Ale, ale, moi mili, to naprawdę ważny temat i tak, jak człowiek przeżyje bez uszczerbku na zdrowiu w wielkim szufladowym bałaganie, (no chyba, że owy bałagan wypełznie na podłogę i potkniemy się o jakieś kredki), tak źle dobrane oświetlenie może bardzo negatywnie wpłynąć na nasz wzrok! A w tym konkretnym wypadku na wzrok naszych chłopców. Najlepiej wybierać lampę z regulacją ramienia i zmiennym kontem ustawienia klosza. Dzięki temu światło będzie skierowane dokładnie tam, gdzie potrzeba. My kupiliśmy dwie lampki FORSÅ -– mają wszystkie wspomniane wyżej zalety i bardzo ładne kolory. A jak już mówimy o kolorach, to pamiętajmy, by przestrzeń do pracy dla dziecka nie przytłaczała barwami i deseniami – postawmy na wyciszające kolory i ograniczmy się do konkretnej palety barw.

My postawiliśmy na klasykę – biel, czerń i drewno. Powiecie, że dla dzieci mało radośnie – ależ skądże!
Kolorowe przybory, zabawki i ich prace są już wystarczającym akcentem.
Nad biurkiem przykleimy korek, dzięki któremu będzie można wyeksponować twórczość chłopców,
ich rysunki czy dyplomy.

 

Dopełnieniem całości stały się krzesła – nasze nie posiadają kółeczek, co było dla nas bardzo ważnym
aspektem. Chłopcy w poprzednich krzesłach takie kółka mieli i zamiast się uczyć jeździli po całym
poddaszu. Wybraliśmy krzesła KULLABERG, które posiadają wszystkie nowoczesne funkcje, lecz designem świetnie nawiązują do starszych modeli. Są przy tym bardzo wygodne -– dobrze wyprofilowane, wspierają plecy , a brak miękkiej poduszki na siedzisku ułatwia im utrzymanie prostej postawy. Jeżeli Wasze pociechy są spokojniejsze polecam krzesła biurowe na kółkach, które na pewno pozwalają na większą swobodę przy miejscu pracy. Pamiętajmy też o regulacji wysokości – dla dzieci jest to niezmiernie ważne. Szczególnie warto zwracać uwagę na oparcie stóp w czasie siedzenia. Regulowane krzesło VIMUND posiada właśnie taką podstawę na nogi, dzięki czemu dziecko może się zaprzeć o podłogę, aby aktywnie utrzymać proste plecy.

Warto rozmawiać z dziećmi, by podczas regulowania krzesła starało się zachować kąt prosty w stawach kolanowych i biodrowych.
Kupując krzesło tego typu koniecznie pamiętajcie o zabezpieczeniu podłogi. Świetnie nada się do tego
mata – ochraniacz podłogi KOLON. Nie dość, że dzieci nie porysują podłogi podczas jazd na krześle, to
jeszcze mata uchroni podłoże przed zabrudzeniem farbami czy innymi dziwnymi cieczami, z którymi ma
do czynienia młode pokolenie (tak, dokładnie, my też mamy „sprytną plastelinę ”  i tak, próbowałam usunąć ją z dywanu…)

 

 

Polecam również umieścić podkładkę również na blacie biurka -– dedykowana właśnie do tego celu jest
podkładka SKRUTT. Dzięki temu rozwiązaniu, chłopcy mogą do woli malować i rysować, nie koniecznie
TYLKO na kartce, a piękna powierzchnia blatu jest chroniona. W razie potrzeby bardzo łatwo taką
podkładkę wyczyścić, a porowata struktura spodniej części nie pozwala jej na przesunięcie. To bardzo
funkcjonalny ( i tani) element wyposażenia naszej strefy do nauki.
Przy projektowaniu przestrzeni biurowej, niezależnie czy myślimy o strefie dla dzieci, czy o własnym
domowym biurze, nie zapominajmy no tak ważnym aspekcie jak maskowanie kabli. Tu naszym
sprzymierzeńcem będzie maskownica do kabli SIGNUM – u nas niezbędna, ponieważ posiadamy przy
biurkach tylko jedno gniazdko i to bardzo wysoko (takie uroki starego domu).
Do naszego niefortunnie umiejscowionego gniazdka podłączyliśmy przedłużacz KOPPLA , przez co
zyskaliśmy 4 gniazdka i dwa porty USB. Wszystko schowaliśmy pod blatem właśnie dzięki systemowi
SIGNUM. Od razu prościej się żyje, no i dzieci nie plączą się w zbieraninie kabli.

 

Gdy przy jednym biurku pracuje dwoje temperamentnych chłopców ważne jest, by przestrzeń blatu nie
rozpraszała ich uwagi. Wszelkie kartki, długopisy i gumki, nie dość, że musiały zostać posortowane wedle
właścicieli, to jeszcze dostały swoje przypisane pudełka, przegródki i kubeczki. Przy organizacji
akcesoriów biurowych, które mają pozostać na blacie biurka, warto zainwestować w spójne, jednolite
kolorystycznie pudełka i pojemniki. Ja postawiłam na serie IKEA  LANKMOJ, by organizować szczególnie karty
pracy Tadzia i wszelkie drobne przybory piśmiennicze. Oczywiście, każdy chłopiec dostał swój własny
organizer – ustawiony po odpowiedniej stronie biurka pomaga im w odpowiedzialnym dbaniu o własną
przestrzeń pracy.

I na sam koniec zostawiłam nam kosz na odpady. Mój Staś, mam wrażenie, nie robi nic
innego, jak wciąż coś wycina, przykleja i oczywiście wszędzie zostawia ścinki 🙂

IKEA  jak zawsze stanęła na wysokości zadania – kosz na odpady  MJÖSA  posiada miękko zamykane zawiasy, przez co unikamy możliwości przycięcia brudnych od pisaków i kleju
paluszków naszych pociech. Duża pojemność kosza sprawi, że zmieści się tam nawet nieudana makieta Gwiazdy Śmierci, natomiast większe kawałki makulatury , które można jeszcze spożytkować, trzymamy w wózku RASKOG, dzięki czemu dzieci mają je w zasięgu wzroku i mogą wpierw sprawdzić tam, zanim sięgną po nową kartkę.

 

 

Chyba nie pominęłam żadnego istotnego aspektu naszego kącika do nauki.

Jestem  bardzo dumna, bo już minęło kilka tygodni użytkowania i chłopcy wciąż utrzymują porządek .

Oczywiście tylko w obrębie strefy do nauki- cała reszta pokoju to odwieczny chaos, ale i tym się zajmiemy niebawem!

To już chyba na tyle -– mam nadzieję, że porady, które zawarłam we wpisie ułatwią Wam projektowanie
kącika do nauki nie tylko dla szkolnych dzieci, ale też domowego biura dla Was.

 

Post powstał we współpracy z marką IKEA 

9 myśli na temat “O tym,że marzenia się spełniają , czyli kącik do nauki dla naszych starszaków.

  1. Nic dziwnego,że jesteś z siebie dumna! Kawał dobrej roboty 🙂 Przyznaje się, całości nie przeczytałam bo…jeszcze mi się wszystko nie przyda, ale na pewno tu zajrzę tworząc kącik dla swoich dzieci!

  2. Wspaniale to wygląda, najbardziej podoba mi się, że jest bardzo przejrzyście bez zbędnych dekoaracji (bo to bardzo moje córki rozprasza. ) Ale ciągle jest ładnie bo rzeczy użytkowe które wybrałaś sa super skomponowane. Taki kącik do nauki to spełnienie marzeń:):)

  3. Jestem pod wrażeniem tego jak zagospodarowalas ta przestrzeń. Piękna pomysły- podoba mi się wykorzystanie desek z salonu. Wszystko z prostotą która bardzo lubię . Bardzo mi się podoba.

Dodaj komentarz